Błazeńskie tropy

 

 

Szedł przed orszakiem i torował drogę

Znał tajemnice dworu i alkowy

Choć miał dwie twarze – nie opuszczał głowy

Wadził się z królem, prawował się z Bogiem

 

Aż mu nad karkiem ciężki topór błysnął

Kiedy, jak krzesła, wywracano trony

Gdy szubienice stawiał lud szalony

Aż się prostaczo wielkością zachłysnął

 

Dziś, kiedy wolność po manowcach hula

Król – niewart błazna, ani błazen – króla