1993 nr 8

1993 nr 8

ROMANTYCZNOŚĆ

 

Romanowi Bieleniowi

O każdej porze i o każdej dobie

Świteź mi w żyłach zamiast krwi przepływa

Smutna Aldona sen odbiera nocy

Wataha wilków do tańca przygrywa

 

Stamtąd gdziem bywał z tobą i bez ciebie

Wicher historii za oknami skomli

Psy gonią księżyc po niebie niechcianym

Płoną w kominku wiersze Syrokomli

 

W Paryżu clochard handluje pietruszką

W hotelu Lambert pohukują sowy

Do igielnego wciskają się ucha

Nocne rodaków swarliwe rozmowy

 

Dawno odeszły mych przyjaciół hordy

Precz z moich oczu, serca i pamięci

Kurz biblioteczny pokrył krzyk bitewny

A Ordon innej doczekał się śmierci

 

Słuchaj dzieweczko! Gdy pęknięte szkiełko

Puszcza zajączka w akermańskie stepy

Przy Matce Polce mędrzec się pałęta

Głuchy, zmęczony, obdarty i ślepy

 

1/2 IV 93

 

 

RESZTA Z WIGILII…

 

Reszta nie jest milczeniem. Reszta jest pytaniem

O gwiazdę betlejemską i miejsce w stajence

O siwą głowę ojca i matki płakanie

O proroków konanie w Chrystusowej męce

 

Pies nie szczeka za oknem. Nie słychać kolędy

W opłatku nie ma chleba, gdy domy daleko

Z różańca spraw codziennych marzenia spadają

W niebiańskim gwarze wróbli pod rodzinną strzechą

 

Nie masz większej modlitwy od zwykłej rozpaczy

Co sama w sobie grzebiąc sumień nie obudzi

Brat niepotrzebny bratu, siostry nie poznaje

Mirrę, złoto, kadzidło rozdano wśród ludzi

 

W zimną noc wigilijną siedzimy przy stole

Gdzie talerze się kłócą z pustymi miejscami

Reszta nie jest milczeniem. Reszta jest pytaniem

Czy Pan nam się narodzi i czy będzie z nami

 

grudzień 1992

 

 

JUŻ KONIE NAPOJONE…

 

już konie napojone

w żłobie pełno siana

trud z nozdrzy wyparował

już baty nie bolą

pół ziemi zaorane

pół zaorać trzeba

gospodarz modły składa przed ruską ikoną

na stole chleb i mleko, samogonu szklanka

przed snem napić się trzeba

by nie śnić bo po co

kiedy kopuła cerkwi jak zboże dojrzewa

żegna dzień biciem dzwonów przed następną nocą

pop i zwyczajny człowiek chcą chwili spokoju

aby godnie powitać Prawosławną Matkę

kiedy nareszcie można zrobić co się nie da

nienawiść przystopować jak filmową klatkę

kiedy nie tu na ziemi

nie w stajni

nie w cerkwi

ważą się losy Twoje jak dziadowskie gusła

gdy miłość do rozwagi głupio sztorcem staje

oświeć lud bezrozumny Matko Buska Ruska

 

thumbnail_1375181338