1998 nr 6

1998 nr 6

NIC SZCZEGÓLNEGO

 

w pierwszy dzień nowego roku

wypowiedziałem wojnę całemu światu

zadzwoniłem gdzie trzeba

nadałem ważny telegram do żyjących

napisałem żelazny list do umarłych

nic szczególnego się nie stało

gwiazda zaranna wstała prawą nogą

nie było powodów do układania wierszy

usiadłem mocno fotelu

czekałem na pierwszy dzwonek

który zmusi mnie do kapitulacji

w tej nie pierwszej

nie ostatniej

wojnie…

 

 

THANKS´GIVING

 

indyk

ptak wrażliwy

na ból

głód

i determinację osadników

chowa w piórach wdzięczność

dozgonną

raz w roku przelewa krew

za kraj

gdzie wszyscy

mają obowiązek

być sobie

równi

 

 

 

PRÓBA PISANIA

 

Próbuję napisać wiersz

gwiezdnym szlakiem Jack Daniels

prowadzi Homera pod rękę

pukają do drzwi

jutro koniec świata –

bełkocze Jack

Homer mówić nie może

telefon podskoczył

szukają do brydża

a ja czwartym być nie lubię

kieliszki galopują po stole

zawsze za późno – warczy Jack

łapie Homera za szyję

udusił

obeszło się bez krwi

nie ma o czym mówić

nie ma co pić

płatki opadają z chińskiej róży

kroki

sens od zmysłów odchodzi

w następny dzień

 

 

 

JAKOŚ

 

jakoś się żyje – stary

kobiety – jak pieniądze

przychodzą

odchodzą

rozchodzą się w rękach

jakoś się myśli – stary

szare komórki bledną

ze strachu

przed następnym zamachem

jakoś się wierzy – stary

i śpi nerwowo

w starych dekoracjach

nowego testamentu

jakoś się pije – stary

aby ocalić

to przeklęte – jakoś

 

 

PROCES DORASTANIA

 

 

jestem  dorosły

wyrośnięty

przerosłem nawet kogoś

przyrosłem do czasu

miejsca

przestrzeni

zrosłem z ziemią

rozrosłem w gwiazdach

zarosłem w polu widzenia

można rosnąć w siłę

chociaż

zęby mi już nie wyrosną

nie urosną włosy

członek

nos

kończyny

mogą wzrosnąć dochody

rodzina

zaległości

krzywa starczej wydolności

poza wszelką miarą

zrośnie się ze mną wiara

w wywyższenie ostatnich

a w oczach urośnie strach

śmiertelny