2005 nr 11

2005 nr 11

 

 

*   *   *

Dobry Jezu a nasz Panie nie ustawaj w biegu

Niechaj zmęczą się wyścigiem najpierwsi w szeregu

 

Omiń bramy Jerusalem, jedź w przeciwną stronę

Bo tam już Ci przymierzają cierniową koronę

 

Niech nam bok przebity włócznią nie krwawi w pamięci

Niech zadławią się mamoną z obcą twarzą – święci

 

Nie pokazuj ślepym światła, nie wskrzeszaj Łazarza

Nie obmywaj nóg historii – która się powtarza

 

Kiedy w drodze na Golgotę świat nas razi chłodem

Dobry Jezu a nasz Panie

zmień mi wino w wodę

 

* * *

 

Prowadzimy Go do krzyża

Co oddala a nie zbliża

Zakładamy na ramiona

Jarzmo śmierci zanim skona

 

Biczujemy gdy upada

Wsiąka w ziemię pot i zdrada

Wytykamy Go palcami

Jakby nigdy nie był z nami

 

Zapieramy – w każdym kroku

Krew pijemy z Jego boku

Drwimy, że jest naszym królem

Śmiech mieszamy z Jego bólem

 

Przybijamy Go gwoździami

Zamiast maścić olejami

Mówią oczy, milczą usta

Krwawi Weroniki chusta

 

Czegoś Mu ojcze odebrał pół życia

Czemu kazałeś miłować z ukrycia

Czegoś obiecał – co skazane było

Czemu zgasiłeś – to co się świeciło

 

Czegoś Go Ojcze obnażył przed ludem

Czegoś zabronił ukryć się za cudem

Czegoś Go octem napoił i cierniem

Czemu sprawiłeś

Że umiera

We mnie

 

PODZWONNE DLA PIOTRA S.

 

Jak każdy romans głupio skończony

Jak zimny wiatr

Jak czyste serca wcześnie spalone

Jak smutku smak

Jedna jest gorycz jak prawda jedna

Jeden jest ból

Wytarte słowa co nie pasują

Do żadnej z ról

 

Hej dzwoneczki, dzwoneczki

Hej kurtyna i światła

Hej modlitwa najcichsza

Której nikt nie zagmatwa

Hej czapeczka błazeńska

Siwej brody kosmyki

Hej poezja upadła

Kona w sidłach muzyki

 

Jak każda przyjaźń w karty przegrana

Jak w oczach piach

Jak zwykła zgoda w tłum zaplątana

Jak ludzki strach

Jedno jest życie, jak serce jedno

Jeden jest śmiech

Jak poplamione usta i ręce

Jak pierwszy grzech

 

Hej dzwoneczki, dzwoneczki

Hej kurtyna i światła

Hej modlitwa najcichsza

Której nikt nie zagmatwa

Hej czapeczka błazeńska

Siwej brody kosmyki

Hej poezja upadła

Kona w sidłach muzyki

 

Jak każda miłość wściekle przepita

Jak straszny sen

Jak nim się zaczął – przerwany spektakl

Jak prosty dzień

jeden jest teatr, jedno jest piekło

Jedna jest śmierć

Jak czarną chustą okryta matka

Jak bólu pieśń

 

Hej dzwoneczki, dzwoneczki

Hej kurtyna i światła

Hej modlitwa najcichsza

Której nikt nie zagmatwa

Hej pijany dorożkarz

Zapomniana dorożka

Czarny Anioł na bruku

Czarny człowiek i rozpacz…