2009 nr 12

2009 nr 12

 

SONET WIGILIJNY NIEDOKOŃCZONY

 

Gdy myśli się ślizgają po słów klawiaturze

Zegar skażony piekłem po niebie się tłucze

Nowych gestów i pieszczot już się nie nauczę

Gdy w dojrzałym bukiecie usychają róże

 

Zasypiasz ze mną, nie śpisz i budzisz się ze mną

Jak betlejemska gwiazda w pasterzy źrenicach

Modlę się sam do siebie na pustych ulicach

Tropiąc duńskiego księcia i śmierć nieśmiertelną

 

Kiedy milczy telefon w nieludzkim skupieniu

Siada Anioł bezduszny na drżącym ramieniu

 

 

SONET SZALONY NIEDOKOŃCZONY

 

Wprowadź mnie na manowce tkliwego uśmiechu

Z sieci zmarszczek wysupłaj przedawnione smutki

Milczenie papierosa, gadatliwość wódki

Pomieszają nam dłonie obietnicą grzechu

 

Za oknem ptak się zerwie, szyba dźwięknie deszczem

Pogubia się w kierunkach przyśpieszone kroki

Noc w objęciach poranka wejdzie na obłoki

Zabiją nas muzyką rozsierdzone świerszcze

 

Zanim się zegar stary odmierzaniem zmęczy

Oszaleją wraz z nami wszystkie barwy tęczy

 

 

SONET PORANNY NIEDOKOŃCZONY

 

Na początku był taniec. Nim zamieszkał w słowach

Znacząc drogi do źródeł ludzkich labiryntów

Poeci utopieni w ramionach absyntu

Szukali bóstwa kobiet w rozpalonych głowach

 

Wymyślę Cię w bolesnym rachowaniu winy

Wyrzeźbię dłońmi ciepło w spragnionej pościeli

Nim korek od szampana w serce wstydu strzeli

Odnajdę Cię w nieśmiałym listku koniczyny

 

Rozpłynie się na progu Anioł wszelkiej mocy

I drwił będzie poranek z nieprzespanej nocy

 

 

SONET WIEDEŃSKI NIEDOKOŃCZONY

 

Królowa dusznych nocy, dręczycielka świtu

Nieogarnięta przestrzeń, konkubina myśli

Niewolnica słodyczy w pestkach cierpkich wiśni

Wróg banalnych rozwiązań, kapłanka zachwytu

 

Kiedy łapczywym braillem czytam listy puste

Biję po pysku pamięć ukrytą w kieszeniach

Gdy dnia zamknąć nie mogę w najprostszych zdarzeniach

Kiedy jak szczeniak płaczę nad rozbitym lustrem

 

Przytul się do mych wierszy, niech pulsują słowa

Spalające się we mnie. Pisane od nowa…

 

 

WIGILIA Z LIDKĄ W TLE

 

Popatrz Lidko jak zamieć

Rzuca śniegiem na pamięć

Jak się skręca

I jak człowiek wyje

Wicher-boski przybłęda

Dmucha w polskich kolędach

Pierwszą gwiazdę

Trzymając za szyję

 

Do pasterzy się skrada

Strach śmiertelny i zdrada

W oczach owiec

Zwilczone ogniki

Przy drabinie Jakuba

Szatan czyha i zguba

Trzej królowie

Z pijaną gromadą

 

Czekasz Lidko na słowa

Budowane od nowa

Zapomniane

Przez butną hołotę

Warczy miara do wiary

Stoi w drzwiach Wiarus Stary

Zostawiony

Jak zwykle na potem

 

Bo tu Lidko zabawa

Narodowa to sprawa

Podkasane

Mityczne zawody

Sto pomników Papieża

Pannie Marii się zwierza

Uschły ręce

Stworzone do zgody

 

A na stole opłatek

Dzieci stroją dla Matek

Młodniejących

W ostatniej godzinie

Nie płacz Lidko, że Eden

Zamieniłaś na Wiedeń

Nie płacz Lidko…

 

 

Z LIDKĄ…

 

Jestem szalony

chcę Cię wziąć szaloną

na kręte ścieżki

zgłodniałego świata

zburzymy ściany

za wysokie progi

sposób na szczęście

policzone w ratach

 

Mój pies ma oczy

całego wszechświata

cierpliwość świętą

i ciepłą uczoność

gdy nas poliże

po zmęczonych łapach

znajdziemy w sobie

tkliwa nieskończoność

 

Mój koń ma drogę

wypisaną na twarzy

ślady po siodle

i batach codziennych

gdy nas poliże

po dłoniach spragnionych

znajdziemy w sobie

radość nieśmiertelnych

 

Jestem szalony

chcę Cię wziąć szaloną

jak kęs milczenia

jak pieśń nieskończoną…