2012 nr 4

2012 nr 4

 

KIEDY SIĘ MYŚL…

 

Ja wieczny alkoholik, Bóg ciemnego świata

Przeliczając wielkości na małe promile

Zatrzymuję się w sobie i w tobie, na chwilę

I piję sam ze sobą – persona non grata

 

Podnieś ze mną kieliszek, jak opłatek święty

Jak kapłan, co posługi nie może doczekać

Jak myśl, co się wypiera siebie i człowieka

Jak człowiek, co w rozumie bywa niepojęty

 

Kiedy się myśl swobodna z moją myślą trąca

Zbliżam się do początku. Uciekam od końca

 

 

 

BYLIŚMY…

 

Byliśmy starzy a jesteśmy młodzi

Śpieszne zegary biją nas po twarzy

Zwykłe marzenia przestają już marzyć

A późna miłość jak narkotyk szkodzi

 

Byliśmy młodzi a jesteśmy starzy

Ostatni wątek wspomnieniami trąca

Kiedy się chmury wyrzekają słońca

I wszystko było co się miało zdarzyć

 

Kiedy się igły zaplątały w stogi

Nawet kot czarny nie chce przebiec drogi

 

 

 

 

MIESZKAJĄ WE MNIE…

 

Mieszkają we mnie kurwa i przyjaciel

Jak książka, w której za dużo jest wątków

Jak koniec, który boi się początku

Jak rzęsa smutna, która nie zapłacze

 

Mieszkają we mnie i mieszkają w sobie

Kurwa – dostojna, przyjaciel – skundlony

Koniec miesiąca i dług niespłacony

Dwie ważne daty na rodzinnym grobie

 

I ciągle nie wiem kto po mnie zapłacze

Dostojna kurwa czy kundel – przyjaciel

 

 

 

 

 

KIEDY PŁAKAŁEM…

 

Kiedy płakałem nie było cię blisko

Zabrakło świata, aby świat otworzyć

Kiedy się myśli przestały batożyć

I drew zabrakło na wspólne ognisko

 

Jesteśmy poza, choć jesteśmy razem

W błękicie nieba, poświacie księżyca

Kiedy się zachwyt nad sobą zachwyca

A Bóg ucieka przed swoim obrazem

 

Ja w twojej a ty w mojej oszalałej twarzy

Skręcamy się jak zmarszczki, co przestały marzyć

 

 

 

POLSKA LAURKA

 

Mocarze nieomylni. Zbawiciele świata

Pieszczochy wszystkich bogów. Dumni Winkelriedzi

W jednych ciele – uczeni: Polacy i Żydzi

Przekarmieni historią na tysięczne lata

 

Niedościgli bajarze. Wybrańcy narodów

Śpiewacy cudzych pieśni, uznanych za swoje

Desperaccy żeglarze, gdy trzeszczą podwoje

Psujący się od spodu o – swajacze smrodów

 

Bohaterowie świetlni w narodowej bajce

Gdzie szatan kontusz dźwiga. A anioł – w kufajce

 

 

 

WIERSZ DLA ZGORZKNIAŁYCH POETÓW

 

Błogosławieni cisi, wyznawcy milczenia

Co gardzą gronostajem i złotem na ustach

Brzydzą się pełnych szklanek, kiedy czara pusta

Proroków, co w sztandary zwijają marzenia

 

Błogosławieni cisi – pozbawieni wiary

W słup soli zaklinani – żałobni poeci

W narodowym szaleństwie zagubione dzieci

Którym rękę podaje tylko Wiarus Stary

 

I tylko głos ochrypły zza Mojżesza krzaka

Wciąż pyta niecierpliwie: Polska ? Ale jaka…